
Legendarny twórca kultowego slashera „Moja krwawa walentynka” na Splat!FilmFest
Lata 80. były złotą erą slasherów: horrorów, w których zamaskowany maniak morduje kolejno bohaterów, wyposażony w tasak, maczetę, nóż albo jakiekolwiek inne narzędzie, którym da się kogoś zaszlachtować. Szacuje się, że od lat 70. do dziś powstało podobnych filmów ok. 2 tys., ale w historii kina zapisały się tylko nieliczne. Jednym z nich jest kanadyjska „Moja krwawa walentynka” George’a Mihalki, film, który w tym roku obchodzi 45. rocznicę swojej premiery i od 1981 roku nieprzerwanie i konsekwentnie przeraża kolejne pokolenia widzów. Splat!FilmFest w czasie swojej 12. edycji uhonoruje to osiągnięcie kina gatunkowego. Na nasze zaproszenie do Polski przyjeżdża George Mihalka, kanadyjski twórca, który „Moją krwawą walentynką” wyrył się na zawsze w dziejach kina grozy.
„Moja krwawa walentynka” to opowieść o małym miasteczku górniczym Valentine Bluffs gdzieś w Kanadzie, miejscu, które przed laty sterroryzował oszalały, krwiożerczy maniak. Dwie dekady później młodzież z Valentine Bluffs chce świętować Walentynki, wyszaleć się, zakochiwać i uprawiać seks. Ktoś jednak nie chce, by dobrze się bawili. Morderca wraca i jest bardziej brutalny niż kiedykolwiek wcześniej. Kto przeżyje, a kto umrze pochlastany, zgnieciony, zadźgany i wypatroszony? „Moja krwawa walentynka” na tle innych slasherów z lat 80. wyróżnia się duszną atmosferą uzyskaną dzięki realizacji zdjęć w ciasnych, kopalnianych korytarzach i szybach, a także konstrukcją klasycznego kryminału. Podejrzanym jest jeden z bohaterów. Który? Odkryjcie jego tożsamość ponownie.

Początkowo „Moja krwawa walentynka” miała nosić tytuł „Sekret”, ale sukces „Halloween” i „Czarnych świąt” sprawił, że producenci chcieli wykorzystać sezon na slashery kojarzące się z kalendarzowymi świętami. George Mihalka po latach przyznawał, że kręcenie filmu setki metrów pod ziemią było problematyczne, nie tylko z powodu lokalizacji, ale także problemów z oświetleniem: w tunelach kopalni istniało zagrożenie wybuchem metanu, nie można więc było używać zbyt wielu świateł. Ostatecznie jednak te trudności składają się na legendę „Mojej krwawej walentynki”, filmu, który po blisko pół wieku wciąż wywołuje niepokój.

Pokaz „Mojej krwawej walentynki” na Splat!FilmFest połączony będzie ze spotkaniem z Georgem Mihalką, który opowie o powstawaniu swojego kultowego dzieła. Mihalka uznawany jest za twórcę wszechstronnego, a na koncie ma 50 produkcji filmowych i telewizyjnych, w tym „The Blue Man” i „Bullet to Beijing” z sir Michaelem Caine’em. Za całokształt dorobku został wyróżniony przez Directors Guild of Canada i quebeckie stowarzyszenie reżyserów ARRQ, a w 2025 roku otrzymał Canadian Trailblazer Award na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fantastycznych Fantasia. Wraz z nim do Warszawy przyjedzie żona, Susan Curran, producentka filmowa z 30-letnim doświadczeniem w świecie filmu. Ona również weźmie udział w spotkaniu po seansie „Mojej krwawej walentynki”.

12. edycja Splat!FilmFest to także blisko 100 filmów w programie – w znakomitej większości nowości nowego kina gatunkowego, prezentowane wcześniej na najbardziej prestiżowych światowych festiwalach. Splat!FilmFest od ponad dekady nieprzerwanie wyrabia sobie opinię jednego z liczących się festiwali filmów gatunkowych na świecie. Poza George’em Mihalką do Warszawy z okazji Splat!FilmFest przyjeżdża także Julie Corman, żona i wieloletnia współpracowniczka legendarnego Rogera Cormana, a łącznie z widzami spotka się ponad 40 znakomitych gości.

